Najważniejszy jest ABWatel

Drukuj

Zamachy terrorystyczne w Brukseli to całkiem dobra wiadomość z punktu widzenia rządu PiS. Dostarczyły one mu pretekstów w dwóch sprawach, które i tak już wcześniej były ważnymi punktami na liście zamierzeń tej ekipy.

Zamachy terrorystyczne w Brukseli to całkiem dobra wiadomość z punktu widzenia rządu PiS. Dostarczyły mu one pretekstów w dwóch sprawach, które i tak już wcześniej były ważnymi punktami na liście zamierzeń tej ekipy. Po pierwsze, atak grup islamistycznych na stolicę Unii Europejskiej został użyty jako przesłanka do wypowiedzenia przez Polskę zobowiązań, jakie podjęła ona w zakresie przyjęcia niedużej grupy uchodźców w ramach realizacji europejskiego rozwiązania kryzysu migracyjnego. Po drugie, zamachy odświeżyły atmosferę zagrożenia i dostarczyły idealnych argumentów do wprowadzenia drugiej transzy rozwiązań legislacyjnych, które umożliwią kontrolowanemu przez PiS państwowemu aparatowi przemocy prowadzenie totalnej inwigilacji obywatela pod pozorem walki z terroryzmem.

Właśnie z tego powodu bezpośrednio po ataku na stolicę Belgii decydenci zlecili ekspresowe tempo prac nad ustawą „antyterrorystyczną”, tak aby owe poczucie zagrożenia nie zdążyło się ulotnić, a szansa schwytania obywatela w żelazny uścisk pełnej kontroli nie zmalała. Nowe uprawnienia dla służb doskonale uzupełnią się z tymi, które już zostały im nadane. Obok pełnej kontroli nad zachowaniami każdego z nas w internecie (hasła wpisywane w wyszukiwarkach, odwiedzane strony, ściągane pliki, adresaci e-maili), obok nieograniczonych uprawnień do zakładania niekontrolowanych w zasadzie efektywnie podsłuchów, obok możliwości korzystania ze wszystkich materiałów z inwigilacji jako z owoców z zatrutego drzewa do wszystkich typów spraw, także przypadkowo wykrytych i błahych, obok ustanowienia z jednej strony pełnej podległości prokuratorów wobec polityka PiS będącego ministrem sprawiedliwości, a z drugiej strony ustanowienia zasadniczej bezkarności tychże prokuratorów na wypadek łamania przez nich prawa w ramach prowadzenia śledztw – jakby tego wszystkiego nie było dość, nowa ustawa wprowadza dalsze narzędzia prześwietlania obywatela. Zakaz sprzedaży kart SIM w formacie prepaid bez rejestracji numeru na konkretne dane osobowe oznacza likwidację możliwości anonimowego korzystania z telefonu komórkowego, a co więcej w dobie noszenia tych urządzeń przez nas stale przy sobie, oznacza to możliwość rejestrowania poruszania się każdego obywatela w przestrzeni przez aparat państwa. Blokowanie stron internetowych, teoretycznie tylko w sytuacji, gdy stanowią element zagrożenia terrorystycznego (jednak szeroka i nieostra definicja tego zagrożenia z łatwością pozwoli na podciągnięcie pod ten przepis dowolnej strony krytycznej wobec rządu, jak np. liberte.pl, w sytuacji zaostrzenia się protestów wobec polityki rządu i np. dojścia do rozruchów na którymś z protestów KOD, zresztą niewykluczone, że sprowokowanych przez agentów ABW). Zniesienie ograniczeń dla nocnych przeszukań, przesłuchań i aresztowań, w zasadzie zlecanych przez polityków PiS. Dostęp dla służb specjalnych do wszystkich istniejących baz danych o obywatelu na zasadzie „sztywnego łącza”, czyli dowolnego ściągania ich bez jakiejkolwiek kontroli. Ogłaszanie zakazów zgromadzeń pod pretekstem zagrożenia terrorystycznego. W końcu także możliwość blokowania telefonów i internetu na wybranym obszarze kraju, co ma stanowić blokadę informacyjną na wypadek podjęcia przez władzę wobec obywateli lub opozycji np. działań represyjnych o znacznym zakresie.

Teoretycznie niektóre z tych uprawnień będą do dyspozycji służb tylko w sytuacji, gdy delikwent jest podejrzany o uwikłanie w terroryzm. Ale już w przeszłości znane są przypadki naciągania przez służby przepisów celem obchodzenia takich ograniczeń – udawano, że osoba objęta podsłuchem jest NN (choć wszyscy wiedzieli, że to znany dziennikarz), sugerowanie prowadzenia śledztwa w innym kierunku niż rzeczywiście prowadzono. Także i w tym przypadku nie będzie większym problemem, aby każdego, kogo służby chciałyby totalnie prześwietlić, wstępnie i ryczałtowo umieścić na prowizorycznej liście podejrzanych o terroryzm. W toku działań operacyjnych to podejrzenie może się przecież po prostu nie potwierdzić, za to zbierze się inne dane, a może i wykorzysta je procesowo w ramach legalnego użytkowania owoców z zatrutego drzewa. Żaden problem. Przecież w Polsce nie obowiązują już de facto konstytucyjne gwarancje praw obywatelskich od czasu, gdy władza otwarcie zadeklarowała ignorowanie wszystkich orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego.

Proces uchwalenia ustawy ma być wyjątkowo krótki, w maju można spodziewać się głosowań i błyskawicznego podpisu ze strony dyspozycyjnego prezydenta. Aby, mimo wszystkich przewag (większość w Sejmie i w Senacie, wzmożenie potrzeby bezpieczeństwa w atmosferze po zamachach w Belgii), obóz władzy nie miał za dużych trudności w przeforsowaniu tych drastycznych, antywolnościowych ustaw ze strony aktywnej opozycji, naczelnik państwa, Szeregowy Poseł Jarosław Kaczyński, zaapelował do wszystkich partii o zawieszenie ostrych debat politycznych do czasu lipcowych Światowych Dni Młodzieży i wizyty papieża w Polsce. Franciszek ma posłużyć za zasłonę dymną dla cynicznych politykierów. W atmosferze rozmodlonego wyciszenia pozbawienie obywatela resztki jego praw i prywatności pójdzie łatwiej niż odebranie lizaka 3-letniemu dziecku.

Czytaj również