Niech żyje Andrzej Duda!

Drukuj

Jestem przeciwnikiem, może nawet i „wrogiem” politycznym Andrzeja Dudy. Życzę sobie, aby był prezydentem jak najkrócej, aby za swoje czyny stanął kiedyś przed Trybunałem Stanu i został ukarany. Czego jednak jemu nie życzę, to jakiekolwiek osobistego nieszczęścia.

Transparent wyrażający radość ze śmierci Bronisława Geremka, przyniesiony w okolice kościoła w dniu jego pogrzebu. Żal wyrażony przez internetowych hejterów z tego, że samolot z Radosławem Sikorskim na pokładzie nie rozbił się, mimo problemów technicznych. Ekstaza i satysfakcja spowodowana spłonięciem samochodu, którym przez Europę jechała grupa syryjskich uchodźców. Rozczarowanie w związku z tym, że wypadek drogowy Andrzeja Dudy nie skończył się dla niego poważniejszymi konsekwencjami.

To tylko niektóre przykłady sytuacji, w których ujawnili się ludzie, którym zacięcie polityczne i postępująca akceptacja dla nieakceptowalnych środków wyrazu w „debacie” internetowej, zamieniła mózgi w bezużyteczną papkę.

Jestem przeciwnikiem, może nawet i „wrogiem” politycznym Andrzeja Dudy i jego partyjnego obozu. Życzę sobie, aby był prezydentem jak najkrócej, na pewno nie dłużej niż do wyborów 2020 r., ale najlepiej jeszcze krócej, np. w efekcie jakiejś – może nawet kierowanej własnym wstydem – dymisji? Życzę sobie, aby za swoje czyny stanął kiedyś przed Trybunałem Stanu i został ukarany za naruszenia konstytucji, najlepiej długotrwałym zakazem pełnienia funkcji publicznych. Czego jednak jemu nie życzę, to jakiekolwiek osobistego nieszczęścia.

Zatem nie życzę Andrzejowi Dudzie (ani komukolwiek innemu), ulegnięcia śmiertelnemu lub mniej poważnemu wypadkowi. Nie życzę mu nawet złamania sobie nogi czy zerwania ścięgna Achillesa na tych jego nartach. Nie życzę mu podtrucia salmonellą i spędzenia kolejnej doby w toalecie. Nie życzę mu też nawet zderzenia się po omacku w nocy z framugą i zaliczenia trzech szwów na czole. Niczego takiego mu nie życzę i nigdy życzyć nie będę, nawet jeśli dojdzie w Polsce do jeszcze poważniejszych napięć i niesprawiedliwości autorstwa jego obozu politycznego z jego ochoczym współudziałem.

Gdy bowiem mowa o takich nieszczęściach, to Duda nie jest dla mnie pisowcem czy prezydentem. Jest człowiekiem, ma żonę, córkę i rodziców, którzy go kochają i nie zasługują na to, aby zły los spotkał ich na ich życiowej drodze. Nikt na to nie zasługuje. Nawet autorzy tych komentarzy, którzy powinni na zawsze zamilknąć i nie robić z naszego polskiego piekła miejsca nawet jeszcze bardziej nieznośnego niż teraz.

Czytaj również