Nowicka i Biedroń „niebiorący”

Drukuj

Dosyć zabawna wydaje mi się historia rezygnacji ze startu w wyborach do Sejmu z list SLD szefowej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Wandy Nowickiej, oraz lidera Kampanii Przeciw Homofobii, Roberta Biedronia. Oboje wyrazili swoje oburzenie próbą umieszczenia ich na czwartym miejscu warszawskiej listy Sojuszu i z medialnym hukiem, zwielokrotnionym serią artykułów red. Agnieszki Kublik w „GW”, odeszli z listy lewicy. Argumentowali to tym, że obiecano im wyższe miejsca, Nowicka dodawała oczywiście, że należy się jej miejsce co najmniej trzecie przez wzgląd na jej płeć oraz tym, że Grzegorz Napieralski jest niegodny zaufania, gdyż złamał dane im słowo. Ostatniej z tych kwestii nie będę tutaj rozstrzygał, ponieważ nie mam pojęcia, czy lider SLD dawał im to słowo czy nie. Sam mam nie najlepszą opinię o tym polityku i ani myślę głosować na jego partię.

http://www.flickr.com/photos/gpaumier/5847802511/sizes/m/in/photostream/

Z drugiej strony jest dwójka bardzo znanych działaczy organizacji pozarządowych, których też niezbyt chętnie widziałbym w Sejmie. Jestem zarówno pro-choice, jak i za rejestrowaniem związków partnerskich, co nie znaczy, że muszę sympatyzować ze zwolenniczką tezy, że „aborcja bywa dobrodziejstwem” lub zwolennikiem ograniczania wolności słowa i stawiania przed sądem ludzi za wyrażenie niechęci do mniejszości seksualnych (każda krytyka Biedronia automatycznie staje się „mową nienawiści”). W całej tej historii bawi mnie co innego – defetyzm, niewiara i – skrywające się za nimi chyba – nieróbstwo, połączone z roszczeniem, aby mandat poselski podać na srebrnej paterze. Całą tą żałosność potęguje red. Kublik, która użala się to nad Nowicką, to nad Biedroniem i ich psim losem, zaordynowanym im przez Napieralskiego. Red. Kublik przesądza wprost, za każdym razem, gdy pisze na ten temat: czwarte miejsce na liście SLD w Warszawie to „bez szans na mandat”. Owszem, Sojusz to partia mała/średnia i w większości okręgów zdobędzie 1 mandat, w kilku nawet 0. Tam gdzie będzie to jeden poseł, zwykle wygra lider listy. Ale akurat w Warszawie SLD ma ponadproporcjonalnie duże poparcie, więc 2 mandaty to chyba minimum, a byłaby szansa na trzy. Ryszard Kalisz, lider warszawskiej listy, zapewne wejdzie do Sejmu i najpewniej także Marek Balicki z miejsca nr 2.Gdyby jednak udało się sięgnąć po trzeci mandat (a umożliwiłoby to nagromadzenie na liście w okręgu znanych nazwisk), to – co chyba z automatu zakłada red. Kublik – nie przypadłby on trzeciej na liście szefowej SLD-owskiej młodzieżówki. W swoim komentarzu na temat Nowickiej, Kublik apelowała o „drobny retusz” listy i przesunięcie Nowickiej na miejsce nr 3. Po co? Nowicka ma dokładnie takie same szanse z trzeciego, jak i czwartego miejsca, ponieważ jest o wiele bardziej znana od kandydatki młodzieżówki. Czwarte miejsce nie byłoby dla niej w żaden sposób większym handicapem niż trzecie. Tymczasem ona zdecydowała się rzucić ręcznik, ponieważ trafiła na czwarte, a nie na trzecie. Tak samo uczynił Biedroń, który również przeskoczyłby kandydatkę młodzieżówki w liczbie realnych głosów 9 października. O co chodzi tym ludziom? Czwarte miejsce dla obojga byłoby złe tylko w przypadku całkowitej rezygnacji z aktywności w kampanii. Gdyby jednak zechcieli się wysilić i powalczyć, mogliby trafić na Wiejską.

Taka łatwa rezygnacja budzi niedowierzanie. I złość. Ja sam wiele bym dał, aby w wyborach do Sejmu wystartować z listy i miejsca, dającego realne perspektywy na mandat, nawet jeśli pod warunkiem dużego wysiłku i maksymalnego zaangażowania. Jest jednak tak, że inni ludzie niekiedy chcą, aby robotę zrobiono za nich. Red. Kublik pastwiąca się nad kandydatką młodzieżówki SLD w Warszawie („Kto to jest?”) oraz dwoje niedoszłych kandydatów powinno pamiętać, że na sukces w polityce trzeba ciężko pracować. Ludzie w strukturach często pracują na rzecz partii przez całe 4 lata i niektórzy z nich zasługują na nagrodę w postaci wysokiego miejsca, nawet jeśli „Wyborcza” o nich dotąd nie pisała, a TVN24 nie zaprosiła do żadnej ze swoich czczych debat. Medialni Nowicka i Biedroń chcieli „dać nazwisko” i przyjść na gotowe. Tak nie ma. I dobrze, że nie ma ich na listach.

Czytaj również