Polska z krzyża – Palikot na konik

Drukuj

Sondaże mogą się mylić. To, że w Polsce nieraz się myliły, wiemy bardzo dobrze i pamiętamy liczne, spektakularne tego przykłady. Jeden z nich dotyczy zresztą wyniku Ruchu Palikota w wyborach do Sejmu w 2011 r.

Obecna sytuacja wydaje się jednak inna, ponieważ podczas gdy wówczas sondaże nie zdążyły już uchwycić silnej tendencji wzrostowej Ruchu, tak tym razem Europa + Twój Ruch nie jest nową siła polityczną, a jej poparcie raczej charakteryzuje stagnacja na niskim poziomie. Poparcie znajdujące się w stanie stagnacji łatwiej zaś sondażom precyzyjnie szacować. Jeśli tak w istocie jest, to kampanię E+TR czeka 25 maja klęska w postaci nieprzekroczenia progu wyborczego 5%.

Mam sporo sympatii do niektórych kandydatów startujących w tych wyborach z tych list, z wieloma po prostu zgadzam się w największej liczbie z istotnych kwestii politycznych w porównaniu do konkurencyjnych komitetów wyborczych. Jednak muszę przyznać, że obrana przez dawny Ruch Palikota na te wybory formuła tej inicjatywie politycznej nie służy. Chciałbym, aby na polskiej scenie politycznej zaistniała siła polityczna o centrowych i centrolewicowych powiązaniach, która w wyważony sposób, merytorycznie ubiegałaby się o realizację punktów liberalnego w większości programu. Obranie takiej formuły przez antyklerykalno-populistyczny Ruch Palikota prowadzi jednak w tej kampanii to środowisko najwyraźniej ku niepowodzeniu. Okaże się być może, że partia Janusza Palikota ma rację bytu tylko w formule ugrupowania jednego tematu, które w sposób jaskrawy, hałaśliwy, barwny i agresywny krytykuje kościół, ośmiesza religijność i walczy o świeckie państwo.

Jestem zadeklarowanym zwolennikiem rozdziału państwa od kościołów i samopowstrzymywania się osób duchownych od prób wywierania wpływu na politycznych decydentów. Uważam, że w tej dziedzinie w Polsce jest bardzo wiele do zrobienia. Jednak: 1) nie uważam tego tematu za najważniejszy problem współczesnej Polski, przez co formuła partii jednego tematu nie jest dla mnie atrakcyjna; 2) stoję na stanowisku, iż o rozdział państwa od kościoła należy ubiegać się w sposób zachowujący wysokie standardy szacunku wobec strony kościelnej, przez co formuła happeningowa, mieszająca kwestie ustrojowe z prymitywnym dość naigrywaniem się z obyczajów religijnych jako takich, nie znajduje we mnie ani ziarna entuzjazmu. Z tych powodów dość jasnym jest, że preferowałbym ewolucję Twojego Ruchu w kierunku modelu podobnego do obecnej wizji Europy + Twój Ruch, gdzie antyklerykalizm jest jednym z tematów, a ludzie wywodzący się z Partii Demokratycznej i Stronnictwa Demokratycznego, ale także Domu Wszystkich Polska, wywierają tonujący wpływ na nazbyt krewkich „bojowników za niewiarę”.

Przyjmuję do wiadomości, że Palikot od tej formuły odejdzie i wróci na swój konik, czyli pełną koncentrację na narracji antyklerykalnej i niestety także antyreligijnej, jeśli E+TR rzeczywiście okaże się niewypałem. Gwoli sprawiedliwości mógłby jednak poniechać wypowiedzi w mediach (jak w poniedziałkowym wywiadzie dla GW), które na kilka dni przed głosowaniem rozbijają spójność koalicji, są jawnymi atakami na m.in. przewodniczącego SD, a przede wszystkim po prostu dalej redukują szanse na wyborcze powodzenie własnej listy. Jeśli Janusz Palikot powróci na stare pozycje, bo się obiektywnie nie udało, będę mu życzyć powodzenia, a sam rozejrzę się za inną grupą polityczną, na którą mógłbym w przyszłości głosować. Jeśli jednak sam storpeduje wynik, dołączy do mało zaszczytnego grona ludzi, postrzeganych przeze mnie jako szkodnicy polskiej polityki i debaty publicznej.

konik

Czytaj również