Przestroga z Norwegii

Drukuj

Zaskakujący obrót spraw miał miejsce w piątek w Norwegii. W dzisiejszych czasach, gdy słyszymy o podobnych tragediach – zamachach bombowych, w których giną przypadkowi, niewinni ludzie – pierwsze podejrzenie pada na terrorystów reprezentujących środowiska radykalnego islamu. Takie były więc pierwsze sugestie w sprawie zdarzeń z Oslo, zwłaszcza, że Norwegia nie jest krajem kojarzonym z konfliktami na tle narodowościowym, nie występują tam separatyzmy, nie ma historii działalności takich grup jak IRA czy ETA. Tymczasem tym razem atak przyszedł ze strony człowieka o skrajnie prawicowych, nacjonalistycznych i antyimigranckich poglądach, a jego celem byli aktywiści lewicowej Partii Pracy, rządzącej obecnie krajem.

http://www.flickr.com/photos/dtnnews/5965825673/sizes/m/in/photostream/

Kilka refleksji nasuwa się w związku z tym. Po pierwsze, nie jest niestety jeszcze prawdą, że epoka politycznie motywowanych aktów przemocy w Europie jest za nami i współcześnie dochodzić do nich może tylko na tle etnicznym, w konsekwencji problemów migracyjnych. Nadal istnieją ludzie, którzy zaślepieni skrajną ideologią – w tym przypadku skrajnie prawicową, ale nie jest tajemnicą również gotowość do stosowania przemocy w środowiskach skrajnej lewicy, pamiętamy zamach na Pima Fortuyna blisko 10 lat temu – są skłonni zabijać ludzi. Pomimo łagodzenia radykalizmów i zbliżania się większości europejskich partii politycznych ku centrum, polityczna przemoc nie została wykorzeniona. Dlatego, jeśli chodzi o polską rzeczywistość, tragedia w Norwegii winna stać się lekcją w pierwszej kolejności dla środowiska „Krytyki politycznej”, która od lat ubolewa nad spadkiem temperatury dysput politycznych w Europie, nad słabnięciem antagonizmów, nad wycofywaniem się ideologicznej doktrynerii z głównego nurtu polityki. Obecność antagonizmów powoduje jednak narastanie emocji, ponieważ przegranie wyborów wiąże się dla zwolenników mniejszości z trudnymi do zaakceptowania skutkami. Pomimo całej krytyki plastikowości i bezalternatywności w postpolityczności, jest ów powiększający się konsensus metodą zapobiegania aktom przemocy i to warto dzisiaj podkreślić.

Drugim środowiskiem, dla którego norweska tragedia winna być przestrogą, jest PiS. Na najdalszych prawicowych rubieżach spektrum ideologicznego w każdym społeczeństwie uśpione są demony nienawiści, pogardy dla różnie definiowanych „gorszych”. Treści tego rodzaju w warstwie werbalnej są w Polsce dobrze słyszalne. Raz po raz docierają do nas idee podziału obywateli na „patriotów” i „kolaborantów”. Należy zastanowić się, czy dla celów politycznych warto aktywizować i mobilizować akurat tę cześć opinii publicznej, który żyje w najgłębszych obsesjach i omamach. Takie podjudzanie i szczucie nie jest igraszką, to się może źle skończyć, gdy kiedyś któryś z aktywizowanych ekstremistów postanowi ukarać „kolaborantów” za całe zło, które w urojeniach podjudzaczy oni powodują. Warto zawczasu to przemyśleć i rozważyć powrót do debaty merytorycznej, zorientowanej na konkretnych problemach, z mniejszym ładunkiem emocji i radykalizmu.

Czytaj również
  • Krzysztof

    Niestety nie tylko PiS powinien wziąć sobie do serca tą tragedię. Większość frakcji politycznych szczuje społeczeństwo przeciwko sobie. Dzielenie na tych dobrych i tych złych jest w wypowiedziach większości partii politycznych przynajmniej tych faworyzowanych przez media, a kościół katolicki ani żaden inny nie pomaga w łączeniu. Nie ma też zbyt wielu osób w przestrzeni publicznej, które posiadałyby autorytet i próbowały jednoczyć ludzi. Ekstremizm istnieje nie tylko na skrajnej prawicy ale w każdym kierunku politycznym i niemal w każdej religii.

    • Gall anonim

      Polityczna przemoc nie zostałą wykorzeniona i nigdy nie będzie wykorzeniona. Niezależnie od poziomu ucywilizowania debaty społecznej w danym kraju zawsze może dojść do takiej sytuacji. Zauważmy, że taka Norwegia to raczej spokojny kraj o ustabilizowanej scenie politycznej z tradycjami demokratycznymi. Doszło tam jednak do takiej zbrodni podczas gdy w demoludach, w których kultura polityczna stoi na bardzo niskim poziomie, a emocje są często spore, do takich rzeczy mimo wszystko nie dochodzi. Prawda jest taka, że w każdym kraju może znależć sie szaleniec z jakąs misją i może dokonać straszliwej zbrodni. I jest to niezależne od warunków politycznych w danym kraju co przykład Norwegii jak najbardziej potwierdza. Mało tego Breivik mimo swego całego szaleństwa nie był idiotą, a całkiem inteligentnym człowiekiem, gdyż żeby coś takiego zaplanować i zrealizować to idiotą być nie można. I ludzie są właśnie najgorsi. Na pewno warto obserwować środowiska skrajne i ekstremistyczne, żeby zapobiegać w przyszłości tego typu zdarzeniom. Wyeliminować w zupełności ich się jednak nie da, gdyż sam terroryzm ma dużo dłuższe tradycje, niźli tylko zaczynając od 11 września.